Prowansja- kraina marzeń

niedziela, 23 lipca 2017

Już jako nastolatka miałam ''sen'' o Francji. Jednym z moich ulubionych zajęć, było oglądanie francuskich filmów m.in Żandarma z Saint Tropez, który jest kultową komedią.:) Podczas oglądania wyobrażałam sobie, że chodzę ulicami tego miasta i wyglądam jak dziewczyny z tego okresu. I tak po kilkunastu latach, mój sen stał się rzeczywistością. Tegoroczne wakacje spędziłam na francuskiej riwierze. Bazą wypadową była  Nicea. Dodatkowo zwiedziłam ukochane i upragnione Saint Tropez, Cannes, Grasse (nazwane światową stolicą perfum) Monako, Port Grimaund oraz region Alpy Prowansja z przepięknym kanionem Verdon. I to ostatnie miejsce skradło moje serce na zawsze. Ujrzeć pola lawendy skąpane w prowansalskim słońcu, to niezapomniany widok. Uśmiech sam nasuwał się na twarz. Po wyjściu ze środka transportu, miałam okazję przejść przez te pola i poczuć ich niesamowity zapach, który w zależności od kierunku wiatru pachniał bardziej lub mniej intensywnie. Do tego cała armia trzmieli, pszczół kołyszących się na gałązkach lawendy podczas swojej pracy, oraz dźwięk temu towarzyszący przy niezliczonej ich ilości. To wszystko brzmiało jak muzyka relaksacyjna, z dozą zapachu świeżej lawendy. Tuż za polami znajduje się zjazd do przydrożnej farmy ( uprawa lawendy, oliwek i migdałów). Pierwsze odczucie- klimat typowo sielankowy. Spoczęłam przy stoliku na niewielkim tarasie, dalej wczuwając się w atmosferę lawendowych pól. Jedno jest pewne. W tym miejscu problemy nie istnieją, to przyroda pochłania całą Twoją uwagę. Totalny relaks, to jest piękne! Gdy powiedziałam dla właściciela farmy, że mieszka w raju, on tylko się uśmiechnął i grzecznie podziękował. A to w jak sposób to zrobił , było odzwierciedleniem tego co mu powiedziałam..........



3 komentarze